Recenzja spektaklu „Berlin czwarta rano”

W Berlinie tańczy z Tobą śmierć

 

            Tymi słowami zapraszają nas do baru „Berlin czwarta rano”, gdzie w szalonym tańcu rodzą się i umierają przepełnione oparami alkoholu ludzkie urojenia. Odnajdujemy się nagle w miejscu, w którym zaciera się nieprzekraczalna granica między światem żywych  i umarłych, a za przewodnika robi wedle woli żądza bądź upodlenie. Wystarczy tylko zamówić drinka i podążyć za swoją wizją.

Berlin czwarta rano

A jest ich przecież tak wiele! Możemy zatopić się w historii niespełnionej miłości albo wziąć udział w morderstwie. Odwiedzić stojącą od zawsze na rogu prostytutkę, czy dać upust pragnieniu opadnięcia na samo dno rozpaczy… Na każdego czeka jego własne odbicie w dnie szklanki lub kieliszka. Tych odważniejszych na dnie butelki.

Berlin czwarta rano

Siedząc i pijąc można zadać sobie tylko jedno pytanie. Dlaczego moja wizja przybrała właśnie taki kształt? Czemu porywa mnie, bym spędził noc tańcząc w jej ramionach? Mimo braku odpowiedzi, lepiej jest dać się porwać urojeniom niż wiecznie stać przed drzwiami baru zadając sobie inne pytanie: Co mnie czeka, gdy wejdę do środka?

Berlin czwarta rano

Mnogość i różnorodność etiud w spektaklu jest prawdziwym wyzwaniem dla obsady, która podczas krótkich chwil wytchnienia musi przeobrazić się w postacie z zupełnie innych bajek niż przed sekundą, ale trzeba przyznać, że Katarzyna Zielińska, Anna Głogowska, Kacper Kuszewski oraz Rafał Maserak poradzili sobie z tym zadaniem doskonale.

W tak doborowym gronie można śmiało podać rękę barowym duchom.

 

Rafał Nowotny

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress